Laureat 2017

Magdalena Drab

SŁABI. ILUSTROWANY BANAŁ TEATRALNY

12 FESTIWAL POLSKICH SZTUK WSPÓŁCZESNYCH R@PORT.Pani Anina boi się śmierci. Przeważnie i od urodzenia. Pani Anina jest w permanentnym kryzysie. Depresja poporodowa izoluje ją od społeczeństwa i odcina od wspólnoty kobiet. Tabletki w kwiatki i w zielone groszki nie działają, podobnie jak pseudo-pozytywne afirmacje zalecone przez terapeutkę. Jestem piękna i jestem królową – powtarza Anina, lecz w lustrze widzi tylko  Śmierć.

Przysłowiowe „nic nie robienie”, okrutnie ją męczy. Niczym „Stabat Mater Dolorosa” upada po wielokroć pod ciężarem niemożliwych do pogodzenia odwiecznych ról i obowiązków kobiety. Łaknąc miłości i marząc o lepszym życiu, ta współczesna Pani Bovary wdaje się w romans z Janem. Śmierdzący śmiercią rzeźnik przywraca  nadpsutej i nieświeżej kobiecie-resztce odrobinę godności.

Ilustrowany banał teatralny jest przejmującym studium zanikania. Życie kobiety zdiagnozowanej przez społeczeństwo jako zbyt słabej na posiadanie dzieci, dźwigającej garb nie-istnienia musi zakończyć się katastrofą.  W dramacie Słabi wszystko dąży do atrofii. Nawet Śmierć zostaje zredukowana i nazwana Panią Skurczoną.

W dwumedialnym utworze Magdaleny Drab literaturę wspierają rysunkowe didaskalia. Groteskowe makabreski zaludniają kościotrupy z wyszczerzonymi drapieżnie zębami i krzyżykami zamiast oczu. Autorka anty-dramatu Słabi, bez cienia sentymentalizmu, za to nie szczędząc gorzkiej ironii, pisząc o śmierci konwencji dramatycznej jednocześnie mówi o wykończeniu wyobrażeń o nas samych.

Tytułowi Słabi są metaforą losu wszystkich tych, którzy utknęli w przeżartym przez nihilizm świecie, gdzie otępienie i kalectwo emocjonalne postrzega się jako wyznaczniki męskości i siły. Drab celowo dyskredytuje, pomniejsza i banalizuje swoich bohaterów. Taki Jeden,  Inna TakaTaka tam to ludzie z założenia anonimowi, prymitywni, pozbawieni prestiżu i godności, skazani na wegetację i samotną śmierć. W utworze Magdaleny Drab „słabość” jest stanem egzystencjalnym, czy wręcz nową kategorią antropologiczną.

Magdalena Drab (1990) – absolwentka Wydziału Aktorskiego PWSFTviT im. L. Schillera w Łodzi, obecnie doktorantka. Na co dzień związana z Teatrem Modrzejewskiej w Legnicy. Jest również jedną ze współzałożycielek Teatru Zamiast w Łodzi, gdzie reżyserowała spektakle „Targowisko, czyli dzieje rozkładu pana H.” (2014) na podstawie dramatu własnego autorstwa oraz „Miasto Ł.” na podstawie powieści Tomasza Piątka (2014) w ramach Stypendium Twórczego Prezydenta Miasta Łodzi.

Nagrodzona na 31. Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi za rolę Kobiety w spektaklu „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku” w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej. Laureatka Stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na napisanie sztuki teatralnej opowiadającej o środowisku polskich kibiców pt.: „Dzielni chłopcy” opublikowanej w kwietniu 2016 roku w miesięczniku „Dialog”. Autorka wielu sztuk teatralnych, m.in. „Trup” (sztuka znalazła się w półfinale 8. Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej) czy „Dramat dwóch starych ludzi i kota, który popełnił samobójstwo”.

 

Laureat 2016

Jolanta Janiczak

SPRAWA GORGONOWEJ

janiczakJeśli „ciało to zbrodnia”, to „Sprawa Gorgonowej” Jolanty Janiczak jest anatomią zbrodni niedoskonałej.  I chociaż rany, krew i kał – fizjologiczne ślady makabry z przeszłości – stanowią dowód w sprawie o morderstwo, Janiczak kwestionuje logikę kryminalnego śledztwa i pozostawia zagadkę przeklętej przez społeczeństwo Medei, bez rozwiązania.

Autorka dramatu wskrzesza kontrowersyjną historię Rity Gorgonowej, oskarżonej o zamordowanie 17-letniej Elżbiety (Lusi) Zarembianki, córki swojego kochanka, lwowskiego architekta Henryka Zaremby. Rita skazana na karę śmierci, zamienioną drugim wyrokiem na 8 lat, natychmiast stała się bohaterką medialnego skandalu i, jak donosiła ówczesna prasa – „najgłośniejszego procesu sądowego II Rzeczypospolitej”. Janiczak odtwarzając rozprawę i proces Gorgonowej nie ulega pokusie stworzenia literackiej rekonstrukcji wydarzeń i wejścia w rolę adwokatki podejrzanej. Za to bardzo konsekwentnie demontuje atrakcyjną fabułę kryminalną, odsłaniając wszystkie rysy, skazy i pęknięcia.

Polifoniczna i dygresyjna struktura dramatu pozwala na współistnienie zwalczających się wzajemnie narracji. Ze zderzenia perspektyw: Lusi, Stasia, Henryka, Detektywa, Sędziego, Radioodbiornika, Amerykańskiego Producenta i Stanisławy Temidy P., wyłania się niezwykle ambiwalentna postać głównej bohaterki. Zbrodnicze monstrum, wściekła socjopatka, święta męczennica i ofiara patriarchalnego systemu sprawiedliwości, ulegającego presji kołtuńskiego mieszczaństwa – to tylko niektóre twarze Gorgonowej. Zaklęta w słowach innych bohaterów Rita ma zwichniętą tożsamość. Grając własnymi wizerunkami nieustannie się przepoczwarza nie pozwalając się nam dokopać do jądra zatraconej osobowości.

Bohaterka stworzona przez Janiczak ze sceny na scenę wydaje się coraz mniej realna. Przywoływana niczym duch na seansie spirytystycznym przez postaci dramatu, Gorgonowa była i jest jedynie projekcją tłumu, społecznym fantazmatem. „Prawdopodobnie to zdarzenie nigdy nie miało miejsca, ale jest prawdą” – przekornie stwierdza Amerykański Producent.


Jolanta Janiczak (1982) jest absolwentką psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, dramaturżką i dramatopisarką. Laureatka Paszportu Polityki 2013 oraz  laureatka programu stypendialnego ministra kultury i dziedzictwa narodowego „Młoda Polska” 2014.

Stale współpracuje z Wiktorem Rubinem, z którym adaptowała między innymi Drugie zabicie psa Hłaski, Cząstki elementarne Houellebecqa i Lalkę Prusa (wyróżnienie na Opolskich Konfrontacjach Teatralnych „Klasyka Polska”, 2009) . Jest autorką dramatów: James Bond: świnie nie widzą gwiazd (Teatr im. Szaniawskiego w Wałbrzychu, 2010), Joanna Szalona; Królowa (Teatr im. S. Żeromskiego w Kielcach, 2011; Teatr Miejski w Gdyni, 2013), Ofelie (Teatr im. W Horzycy w Toruniu, 2011), Tak powiedział Michael J.  (Teatr Wybrzeże w Gdańsku, 2012), Karzeł, down i inne żywioły (Teatr Nowy im. K. Dejmka w Łodzi w koprodukcji z Festiwalem Boska Komedia, 2012), Caryca Katarzyna (Teatr im. Żeromskiego w Kielcach, 2013), Towiańczycy, królowie chmur (Teatr Stary w Krakowie 2014), Detroit, historia ręki (Teatr Polski w Bydgoszczy, 2014), Sprawa Gorgonowej (Teatr Stary w Krakowie, 2015) wszystkie w reżyserii Wiktora Rubina.  Razem również przenieśli na scenę Orgię Pasoliniego (2010) i Emigrantów Mrożka (2011). Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie wystawił według jej adaptacji i scenariusza Klub miłośników filmu Misja w reżyserii Bartosza Szydłowskiego, 2013). Spektakle Jolanty Janiczak i Wiktora Rubina są obecne na wszystkich ważnych festiwalach w Polsce. Na IV Międzynarodowym Festiwalu Boska Komedia w Krakowie (2011) otrzymali wyróżnienie za dramat Joanna Szalona; królowa, który był także w finale Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej 2012 oraz został wydrukowany w „Dialogu” (kwiecień 2013).  W roku 2013 jej tekst Caryca Katarzyna znalazł się w finale Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej, a w 2014 Caryca Katarzyna  wygrała Festiwal Polskich Sztuk Współczesnych R@Port w Gdyni.

 

Laureat 2015

Weronika Murek

FEINWEINBLEIN

MurekDramat Weroniki Murek można zaliczyć do nurtu historycznego. Akcja Feinweinblein rozgrywa się po wojnie, w latach 50- tych XX wieku na Górnym Śląsku. W okresie rozkwitu siermiężnego socrealizmu głównym wrogiem publicznym i znienawidzonym antybohaterem staje się Konrad Adenauer, który podpisał pakt o nienaruszalności granic na Odrze i Nysie Łużyckiej.

Zawieszeni między Polską a Niemcami bohaterowie okazują się być nikomu niepotrzebnym elementem, postnuklearnym odpadem, który wylądował na śmietniku Europy. Autorka podkreślając rozbitą tożsamość postaci dramatu, ich problem z określeniem mentalnej, narodowej i terytorialnej przynależności, dopisuje jeszcze jedną, na poły fikcyjną, na poły realną kartę do tragicznych dziejów Śląska.

Świetlicowa i Świetlicowy, Knauerowie, Petent, Sadownicy, Nauczycielka i dzieci są przedstawicielami społeczności, która tworzy specyficzny mikroświat. Niewykształceni i zakompleksieni plebejusze, będący ofiarami propagandy – najpierw niemieckiej, a potem sowieckiej, nie potrafią wyjść z codziennego marazmu, wegetując od lat w szarej, niezmiennej rzeczywistości. Ci ludzie bez ojczyzny, zawieszeni w bezczasie, rozdarci między traumatyczną przeszłością i niewiadomym jutrem, pragną czegoś radykalnego, silnego impulsu, który będzie w stanie odmienić ich jałową, pozbawioną znaczenia egzystencję. Żeby wojna wróciła, żeby znów coś się działo.

Jedynym rekwizytem, który zapewnia bohaterom namiastkę normalności i dostęp do lepszego świata jest odbiornik radiowy. I właśnie z tym mrocznym obiektem pożądania związana jest w dramacie wstrząsająca historia z czasów wojny: wymiana chorego dziecka na radio. Ujawnienie odsłanianej ze wstydem pomieszanym z dziwną fascynacją tajemnicy rodzinnej Knauerów, staje się (silną) kulminantą utworu.

W finale dramatu dzieci przyglądają się bez większego zrozumienia dyndającemu trupowi swojej byłej nauczycielki. To jest, dzieci, życie. Tutaj wreszcie coś się stało – mówią dorośli i idą dalej. W Feinweinblein pod powierzchnią zdarzeń czai się śmierć, bo to co najważniejsze w dramacie Weroniki Murek dzieje się między słowami. Bohaterom towarzyszy nieustanne poczucie zagrożenia. Tych atawistycznych lęków nie są pozbawieni nawet najmłodsi, którzy zamiast wesołych obrazków rysują szubieniczki i powtarzają jak mantrę zasłyszane w beztroskich czasach słowa: Jest tylko jedno lekarstwo na śmierć: liście polnej babki.

Weronika Murek (1989) w Bytomiu, absolwentka WPiA Uniwersytetu Śląskiego, aplikant adwokacki, laureatka konkursu na najlepszą europejską flash fiction, autorka książki „Uprawa roślin południowych metodą Miczurina” (wydawnictwo Czarne, 2015).

 

Laureat 2014

Mateusz Pakuła

SMUTKI TROPIKÓW

pakulaSmutki tropików Mateusza Pakuły są dramatem drogi, a właściwie autostradą do Apokalipsy. Pędzą nią młodzi nomadzi XXI wieku: backpackerzy, turyści, freaki i korespondenci wojenni. Są hipermobilni, zbuntowani i gotowi do przekraczania wszelkich granic. Ci współcześni Europejczycy na co dzień funkcjonujący w dużej mierze w przestrzeni wirtualnej, wyruszają na podbój egzotycznych zakątków Ziemi, poszukując rzekomej naturalności i autentyczności. Wyposażonych w cyfrowe gadżety i złaknionych ekstremalnych przeżyć podróżników autor wysyła w miejsca mroczne i niebezpieczne.

Kristina i Teresa trafiają do Wietnamu, gdzie można odwiedzić targ wojenny, postrzelać z broni maszynowej a przy odrobinie szczęścia wrócić nawet z pamiątkową raną wojenną. Tiny ucieka od ludzi na Alaskę, by żyć wśród niedźwiedzi, jak prawdziwy Grizzly Man, a koniec końców zostać przez nie rozszarpany i pożarty. Reporter wojenny staje się biernym świadkiem okrutnych i wyrafinowanych tortur, którym poddawane są między innymi kobiety i dzieci. Jeśli czytelnik miał za mało atrakcji podróżniczych, Pakuła zaprosi go na wyspę Pincarin, która okazuje się rajem, ale tylko dla pedofili i gwałcicieli.

Przemierzając te przestrzenie zarażone śmiercią, bohaterowie dramatu, pod pozorem uczestnictwa, konsumują turystyczne atrakcje jedynie dla sportu, z bezpiecznej odległości przyglądając się piekłu na Ziemi. Kolejne podróże, zarówno te rzeczywiste, jak i wirtualne, znieczulają ich na zło i wyostrzają apetyt na coraz bardziej ultraradykalne doznania:

Czarnobyl trochę jest ostatnio zbytnio oblegany prawie jak Auschwitz ale przeżycie ponoć zajebiste. Chciałbym do Fukuszimy no ale wiesz. Kurwa tam musi być naprawdę zajebiście. Ale prędzej pojadę do Rwandy albo do Bośni. Obozy Pol Pota są blisko i ponoć zajebiste. No zobaczymy jak będzie z kaską – mówią, planując kolejne wycieczki, amatorzy dark tourismu.

Poszczególne opowieści podróżników są przerywane specyficznym intermedium, zbudowanym z mądrych myśli o Europie i człowieku europejskim, a właściwie tylko ich obietnicą…

Bo jaką postawę powinni przyjąć cywilizowani ludzie w obliczu spełniającej się Apokalipsy?: Są dwie opcje dwa takie wyjścia. Przeczytać całego Houellebecqa i zapaść się w ruchome ale dosyć płaskie piaski hipsterskiej rozpaczy. Albo masowo przejść na buddyzm i zostać seksi joginką.

Można jeszcze, jak bohaterowie przetworzonego przez Pakułę Powrotu z gwiazd Stanisława Lema, poddać się zabiegowi betryzacji (usunięcia skłonności do agresji i krzywdzenia), lub najprościej: spuścić na wszystko zasłonę milczenia i zasunąć firanki.

Mateusz Pakuła (1983). Dramatopisarz i dramaturg, ukończył dramaturgię na Wydziale Reżyserii Dramatu w PWST w Krakowie. Trzykrotny finalista Konkursu o Gdyńską Nagrodę Dramaturgiczną. Wielokrotny finalista Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Sztuki Współczesnej i laureat 19 edycji tego Konkursu (wyróżnienie indywidualne za tekst Mój niepokój ma przy sobie broń). Finalista „Talentów Trójki” 2013. Nominowany do nagrody TVP Kultura „Gwarancje Kultury” za najbardziej obiecujący debiut 2010 roku (za zbiór Biały Dmuchawiec. Pięć sztuk teatralnych).

Wydał trzy zbiory dramatów: Biały Dmuchawiec. Pięć sztuk teatralnych (2010), Kowboj Parówka i trzy inne sztuki (2012) oraz dyptyk Na końcu łańcucha (2012). Kilka jego sztuk przetłumaczono na angielski, niemiecki, czeski, hiszpański i ukraiński. Wiele miało realizacje teatralne. Jako dramaturg i autor adaptacji współtworzył m.in. spektakle: Dwanaście stacji wg Tomasza Różyckiego (Stary Teatr w Krakowie, reż. E. Rysová, 2010), Komedia. Szczęśliwe dni. Ostatnia taśma Krappa wg Samuela Becketta (Teatr Kochanowskiego w Opolu, reż. P. Świątek, 2011), Paw królowej wg Doroty Masłowskiej (Stary Teatr w Krakowie, reż. P. Świątek, 2012), Dżuma wg Alberta Camusa (Teatr Kochanowskiego w Opolu, reż. P. Świątek, 2013) oraz Rękopis znaleziony w Saragossie wg Jana Potockiego (Teatr Kochanowskiego w Opolu, reż. P. Świątek, 2014).

 

Laureat 2013

Artur Pałyga

W ŚRODKU SŁOŃCA GROMADZI SIĘ POPIÓŁ

pałygaLekturze dramatu Artura Pałygi towarzyszy poczucie braku realizmu przedstawionych zdarzeń i zawieszenia w międzyczasie. Napisany bez podziału na akty i sceny, pozbawiony klasycznie rozumianej akcji utwór, z poszarpaną, polifoniczną narracją i urwanymi w pół zdania dialogami, jest zapisem stanów wewnętrznych człowieka, próbą uchwycenia złożoności tajemnicy bytu. Ukryte między wierszami i powracające obsesyjnie odwieczne pytania: „Kim są ludzie?” i „Co kształtuje ich losy?” pozostaną jednak bez odpowiedzi.

Chcąc ułatwić czytelnikowi podróż po przesyconym atmosferą oniryczności i poetyckości świecie dramatu, autor wprowadza na scenę trzech przewodników, zewnętrznych obserwatorów. Pierwszym z nich jest współczesny voyerysta, wytwór kultury inwigilacji, którego działania wpisują się w konwencję reality show. Idąc tym tropem, można przez moment uwierzyć, że oglądamy audycję, „ostatnie słuchowisko świata pod tytułem widowisko”, rodzaj filmu dokumentalnego, na którym klatka po klatce, bez pominięcia żadnego detalu, podglądamy ludzkie życie. Jednak gdy tylko z ułamków zdarzeń relacjonowanych przez świadków, próbujemy złożyć logiczną całość, dokonać rekonstrukcji, okazuje się to niemożliwe. Istnieje przecież prawdopodobieństwo, sugeruje autor, że wszystko co widzieliśmy było jedynie snem, halucynacją zbiorową… Orędownikami idei theatri, są w tekście dramatu Płomyk i Iskierka. Uosabiają oni także teorię Plotyna, zakładającą, iż „każda istota jest iskrą Bożego ogniska”, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni: żywi z umarłymi, dzieci ze starcami, drzewo i płatek śniegu z człowiekiem. Pochodzące nie z tego świata postaci przewodników, strażników Czasu, obdarzonych wyższą świadomością, wiedzących, że wszystko ma swój kres i początek, i że nic w życiu nie jest pewne i dane nam raz na zawsze.

Pałyga wpisuje w swój tekst postaci „ludzi granicznych”, zawieszonych między życiem i śmiercią: Lucy – ofiarę pożogi, kobietę chorą na raka i sparaliżowanego chłopca. Próbując uchwycić ów stan „pomiędzy”, autor zatrzymuje zegar na godzinie dwunastej. Podobnie jak w słynnym filmie Wima Wendersa: „Piknik pod Wiszącą Skałą”, którego atmosfera unosi się nad dramatem Pałygi, dwunasta jest godziną symboliczną.

W południe „najjaśniej wszystko widać”. Możemy obserwować życie w całej rozpiętości zdarzeń. Biegną one przynajmniej dwutorowo. Wydarzają się rzeczy zwyczajne. O dwunastej toczą się rozmowy przy kawie, odbywają lekcje w szkole, ktoś kupuje jabłka, ktoś inny kłóci się przez telefon. Tragedie nie dają jednak o sobie zapomnieć. Choroby, katastrofy i irracjonalne lęki, wdzierają się wszelkimi możliwymi szczelinami, pomału i podstępnie do tego harmonijnego świata, burząc zastany rytm codzienności. Dwunasta jest godziną mistyczną, stanem ducha, w którym trzeba się zatrzymać by skonfrontować się z kosmosem, z przyszłością, w końcu z cierpieniem i śmiercią.

Pałyga poszukuje języka dla bólu, dla wyrażenia tego co niewyrażalne i nieopisywalne. Konstruuje dramat ze strzępów dialogów podsłuchanych na ulicy i konfrontuje je z poetyckimi, wysublimowanymi frazami, ale również niepełnymi, rozstrzelonymi graficznie słowami, zbitkami sylabowymi a nawet pojedynczymi literami.Poprzez te zabiegi językowe autor wydaje się hipnotyzować czytelnika, celowo spowalniać naszą percepcję, tak byśmy mogli pochylić się nad tragedią. – Gdzie jest moja mama? – woła córka Lucy. To pytanie, zapisane przez autora na wiele sposobów, wracające jak echo, rozrywające serce, w końcu cichnie, ale nie znika, pozostaje zawieszone w przestrzeni…

 

Laureat 2012

Małgorzata Sikorska-Miszczuk

POPIEŁUSZKO. CZARNA MSZA

sikorska-miszczukDramat Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk ukazuje ostatnie chwile życia księdza Jerzego Popiełuszki. Policyjna rekonstrukcja tragicznych wydarzeń sprzed niemal 30-tu lat, została pozbawiona przez autorkę zbędnego patosu i nachalnego moralizatorstwa, charakterystycznych nawet dla współczesnych hagiografii. Zamiast spiżowego pomnika legendarnego kapelana Solidarności, z tekstu sztuki wyłania się odpolityczniony i zeświecczony wizerunek Popiełuszki, wygłaszającego trochę surrealistyczne i bezsprzecznie urzekające swym liryzmem kazania. Pierwsze traktuje o wolności i dotyka mistycznej natury miłości. Drugie kazanie, dedykowane matce i skierowane do ryb, Popiełuszko wygłasza bezpretensjonalnie i żarliwie z głębi plastikowego worka. Co zrobić z bohaterem, który bardziej przypomina świętego Franciszka z Asyżu niż ideologiczny automat katolickiego państwa? Autorka zamyka Popiełuszkę w bagażniku esbeckiego dużego fiata. Wraz z nim, w tej klaustrofobicznej przestrzeni upycha dziesięciomilionową Solidarność i obdarzonego świecką świadomością współczesnego bohatera, nazwanego Antypolakiem. Zawieszeni pomiędzy historią, mitem i pamięcią bohaterowie odbywają oniryczną, a zarazem do bólu realną podróż przez piekło lęków, zwątpień i oskarżeń. Istotnym przystankiem podczas tej ziemskiej Golgoty jest spotkanie księdza Jerzego z prymasem Glempem, który przy udziale innych członków czarnej bandy, wydaje Popiełuszkę na śmierć. W tym kontekście mordercy księdza są jedynie bezmyślnymi wykonawcami wyroków komunistycznej władzy. W finale dramatu Popiełuszce udaje się dotrzeć do sumienia Antypolaka, który odnajduje w Księdzu współczesnego orędownika prawdy i wolności. Sztuka Sikorskiej- Miszczuk nie stawia żadnej tezy. Prowokuje natomiast szereg pytań o naturę wolności oraz sens religii i wartość Kościoła we współczesnym świecie.

 

Laureat 2011

Zyta Rudzka

ZIMNY BUFET

rudzkaZyta Rudzka rozpina swój wielopoziomowy dramat na linii życia i nieskończoności. Pisze o bolesnym przechodzeniu człowieka ze sfery życia do sfery śmierci, próbując uchwycić moment, w którym traumatyczne wspomnienia bohaterów może zatrzeć już tylko niepamięć. Sytuacją wyjściową w dramacie Rudzkiej jest śmierć chorej na Alzheimera matki Antosia i Rdzawej. Bohaterka umiera w swoim kuchennym królestwie, jak przystało na matkę gastronomiczną, karmicielkę i dawczynię życia. Autorka rozpisuje tę postać na trzy głosy: Matriochę, Matrionę i Matrioszkę, symbolizujące odpowiednio trzy okresy życia ludzkiego: młodość, dojrzałość i starość. – Mama się rozdwaja, rozstraja, nie wie, która ona mówi – tłumaczy Antoś siostrze. Głos Matrioszki zaczyna dominować nad pozostałymi dwoma w momencie, kiedy matka zbliża się do drugiego brzegu, pomniejszona przez chorobę, zatapiająca się w swoim wewnętrznym świecie… Najpierw umiera dotknięty afazją umysł matrioszki, później jej ciało, a na końcu dusza.

„Zimny bufet” opowiada o irracjonalnej próbie zanegowania śmierci i niemożności rozstania się dzieci z matką. Antoś i Rdzawa, rozbici psychicznie, funkcjonujący w przestrzeni, podlegającej prawom entropii, podejmują dramatyczne próby symbolicznej reanimacji i reaktywacji zmarłej. Sceniczne zdarzenia z elementami czarnego humoru, znajdującego odzwierciedlenie w języku bohaterów eksponują absurdalność i psychozę śmierci. Rozmowy bohaterów z matką, prowadzone pośmiertnie podczas kolejnych czynności pochówkowych, odsłaniają stopniowo kulisy ich wspólnego życia: porzucenie przez ojca i życie pod jednym dachem z nieczułą, celebrującą swoje nieszczęście, a później wymagającą ciągłej opieki, chorą matką.

Zamiast żałobnej elegii, czy trenu, uwznioślającego cechy zmarłej, na naszych oczach odgrywa się rodzinna psychodrama. Z tych mrocznych wspomnień wyłania się bowiem obraz rodziny zarażonej śmiercią: Antosia, wykonującego zabiegi aborcji i Rdzawej, która po usunięciu ciąży, staje się pseudoterapeutką, specjalizującą się w utylizacji pamięci i recyklingu wspomnień.

Zyta Rudzka próbując opisać w swoim dramacie niewyrażalne doświadczenie śmierci, nieustannie przesuwa motyw żałoby. Z jednej strony ukazuje destrukcję materii, eksponując brzydotę i rozkład ciała, z drugiej pochyla się nad przeżywającym żałobę światem żywych, by w końcu przenieść motyw funeralny na plan eschatologiczny. W finale dramatu Antoś i Rdzawa zostają sami na scenie życia, zapomniani przez ojca i osieroceni przez matkę. Głos śmiercionośnej laleczki, dochodzący zza światów wreszcie milknie. Seans niepamięci, odwróconego obrzędu dziadów zostaje zawieszony.

 

Laureat 2010

Julia Holewińska

CIAŁA OBCE

holewińskaDramat dotykający dwóch aspektów życia ludzkiego: odpowiedzialności za ojczyznę oraz miłości i szacunku do siebie samego. Opowieść o braku akceptacji, z tragicznym finałem, w której każde posunięcie wiąże się z cierpieniem głównego bohatera i jego najbliższego otoczenia. W tekście pojawiają się odniesienia do Polski dawnej, do etosu romantycznego, martyrologicznego oraz metafory Polski współczesnej, której społeczeństwo zapomina o wartościach i karmi się chamstwem, szyderstwem oraz brakiem akceptacji. Te przeciwstawne światy koegzystują, by jeszcze mocniej zaznaczyć antagonizmy między rzeczywistościami, w których żyje główny bohater, rozdarty pomiędzy prawdą a obłudą. Adama (jego „biblijne” imię jest symboliczne w kontekście późniejszych wydarzeń i jego problemów z własną seksualnością) i Maryję poznajemy podczas spotkania znajomych, należących do opozycji, którzy zastanawiają się jak pomóc koledze osadzonemu w więzieniu. Są lata 80-te.

 

 

 

 

Laureat 2009

Mariusz Bieliński

NAD

bielińskiDramat oparty jest na kilku piętrach znaczeń, a jego fabuła rozwija się skokowo, przechodząc przez kolejne, coraz bardziej zaskakujące odsłony. Nie układają się one w spójną opowieść, to raczej zbiór rozsypanych obrazów scenicznych, w których realizm ustępuje miejsca wykładni symbolicznej. Punktem wyjścia jest historia Jakuba, który przed piętnastu laty został skazany za bestialskie zabicie sąsiadki. Jedna z kolejnych scen przynosi wyznanie wielokrotnego mordercy, rzeczywistego sprawcy tamtego czynu, następna zaś – anulowanie wyroku Jakuba i zwolnienie go z więzienia. Lecz to wydarzenie niczego definitywnie nie kończy. Bohater nie może rozpocząć nowego życia, gdyż obsesyjnie wraca do przeszłości. Próbuje poznać tożsamość świadka, którego zeznania przyczyniły się przed laty do skazania go. Kiedy Jakub dowiaduje się, że to ojciec, będąc przekonanym o winie syna, obciążył go w śledztwie, z zimną krwią morduje swojego rodziciela. W ostatnich scenach fabuła zatacza swoiste koło, rozgrywają się one w tej samej co na początku celi, w towarzystwie tego samego współwięźnia, Starego, który staje się świadkiem samobójstwa Jakuba.

Kolejne sekwencje dramatu przypominają zatrzymane w kadrze stop-klatki, rozdzielone fabularną luką, którą wypełniać mogą jedynie domysły. W warstwie realistycznej utwór Bielińskiego jest celowo słabo umotywowany, oparty na kilku zaledwie zdarzeniach. O wiele istotniejszy jest bowiem psychologiczny wymiar sytuacji skazania, społeczne napiętnowanie, które trwa nawet po wyjściu na wolność, doświadczenie ograbienia z całego dotychczasowego życia. Wreszcie – to może najważniejsza z podjętych przez autora kwestii – problematyczny splot winy i niewinności, który znajduje swoje dopełnienie w zamordowaniu ojca. Wyrok wyprzedza zbrodnię, co czyni ją nieuchronną, niemożliwą do uniknięcia. Siła wykreowanych przez Bielińskiego sytuacji scenicznych tkwi w ich wielowymiarowości. Zdarzenia mają biblijne dno, kreowane w sposób nienachalny, a jednocześnie nośny. Oszczędne dialogi postaci, w których słychać poetycki minimalizm, pełne są przetworzonych, choć od razu rozpoznawalnych sekwencji z Biblii. Język dramatu istnieje w napięciu między wzniosłością biblijnych słów a brakiem wiary w ich sens. To jednocześnie modlitwy i przekleństwa. Kluczowe wątki dramatu, jak wydanie własnego syna, niezawiniona wina, piętno zabójstwa, czy bezwarunkowa miłość matki nabierają przez to dodatkowych znaczeń, odrywają się od realistycznej wykładni. W tej konwencji nie mieści się również Stary, postać tajemnicza i wieloznaczna. Jego kondycja otwiera się na kilka możliwych interpretacji, które są także decyzjami inscenizacyjnymi. Czy to Bóg, o którym wciąż mówią pozostali bohaterowie? Czy jego złudzenie? A może projekcja Jakuba, wyimaginowany współwięzień, pozwalający oddalić poczucie całkowitej samotności?

 

2008

Magda Fertacz

TRASH STORY

fertaczSztuka rozgrywa się w małej wiosce na Ziemiach Odzyskanych, w poniemieckim domu zamieszkiwanym obecnie przez Polaków. Dominującą postacią, wyznaczającą rytm rodzinnego życia, jest despotyczna Matka, która narzuca pozostałym domownikom kult swojego starszego syna – żołnierza służącego w Iraku, zaginionego w tajemniczych okolicznościach po powrocie do domu. Mężczyzna, choć popełnił samobójstwo, jest wciąż obecny wśród żywych, stając się główną figurą psychodramy toczonej między matką, wdową po nim i zakochanym w kobiecie dziewiętnastoletnim bratem. W domu jest jeszcze jeden duch – dziesięcioletniej Niemki, Ursulki, która zginęła na strychu powieszona przez matkę na wieść o wkroczeniu Armii Czerwonej. Jej dusza błądzi, nie mogąc zaznać spokoju. Ursulka pozostała w tym domu, by opowiedzieć swoją rodzinną historię, upominając się o pamięć minionych zdarzeń – pamięć o ojcu, który zginął na froncie i tragedii niemieckich kobiet. Boleśnie ingeruje również w codzienne życie jego nowych mieszkańców. Z pomocą lalki nazwanej Złodziejaszkiem wkrada się w ich intymny świat, kreując między nimi napięcia przez uwolnienie skrywanych dotąd emocji i pragnień. W gruncie rzeczy jej działalność – choć wypływa z poczucia krzywdy, a może nawet z zemsty – działa na żywych oczyszczająco, umożliwiając im to, co jej samej zostało odebrane: wypowiedzenie własnego bólu, oswojenie traumatycznych przeżyć. Ursulka chce zmienić ten dom, który kryje zbyt wiele bolesnych tajemnic, nie pozwalając swoim mieszkańcom zakorzenić się w życiu. Jej okrutna zabawa w złodzieja snów, rozgrywana w serii fantasmagorycznych obrazów, jest wyprawą do świata wypartego ze świadomości.

Do tych znaczeń nawiązuje też tytuł sztuki, sugerując opowieść zbudowaną z odpadków, odprysków, śmieci. „Wyobrażam sobie – mówiła autorka w wywiadzie – że pamięć to taka wielka sieć, którą zarzucamy i wyławiamy odpadki. Im głębiej się zarzuci, tym cięższe śmieci leżą na dnie. I ta sztuka jest pełna takich śmieci: historycznych, rodzinnych, zatajonych. Tak zaśmiecona jest polska pamięć zbiorowa i póki się jej nie wyczyści, przyszłe pokolenia nic na niej nie zbudują”.